Forum  RSS
Nabywanie wiedzy o filmie


Dzień dobry! Jakie książki z wiedzą o filmie warto przeczytać jako kompletnie początkujący? W przyszłości chciałbym dostać się do szkoły filmowej i chciałbym zdobyć jak najwięcej informacji, aby w ogóle przejść rozmowę z egzaminatorami(chodzi mi o szkołę prywatną). Czy książka "Podstawy wiedzy o filmie" Alicji Helman oraz Andrzeja Pitrusa i "Jak zdać do szkoły filmowej, czyli kino w pigułce" Tomasza Kiełbasy będzie dobrą lekturą na początek?

Źródło: forum.film.org.pl

Underwater (reż. William Eubank, 2020)


, czyli w mojej opinii jedna z najciekawszych premier na początku tego roku w naszych kinach. Reżyserem filmu jest William Eubank, czyli koleś odpowiedzialny za całkiem niezły "The Signal". Zwiastun naprawdę klimatyczny, przywodzący na myśl produkcje o Obcym. I w sumie tego się właśnie spodziewam - lepszego filmu o Obcym niż ostatnie filmy osadzone w tym uniwersum. Na pewno w trakcie seansu czeka nas mroczna atmosfera i niesamowicie klaustrofobiczny klimat. Zapowiedź co prawda wydaje się zdradzać nieco za dużo, ale i tak jestem mocno ciekawy tego tytułu. W kinie melduję się na 100%. W obsadzie aktorskiej Vincent Cassel, T.J. Miller, Jessica Henwick i przede wszystkim gwiazda filmu Kristen Stewart. Kwestiom naukowym związanym z badaniem dna morskiego 11 kilometrów pod powierzchnią oceanu oczywiście pokazuje środkowy palec. Nie o to tutaj chodzi :) Premiera 31 stycznia.

Źródło: forum.film.org.pl

Najlepsze trailery

#zrodlo
Zakładam temat, w którym można składować zwiastuny, które zrobiły na was wielkie wrażenie i robią to wrazenie do dziś. Jest temat o dobrych zwiastunach złych filmów, ale nie widzę takiego o zajebistych zwiastunach ogółem, a ja je bardzo lubie. Nie musza to być zwiastuny wybitnie oryginalne czy coś, ale chodzi przede wszystkim o to, żeby były to takie, które wywołują w was wciąż mocne pozytywne emocje. Prosiłbym o nie wrzucanie raczej zwiastunów świeżych - jak wyjdzie jakiś nowy i myślicie sobie "o, łał, ale super" i dajecie tutaj od razu też, bo to muszą być zwiastuny, które przeszły jakąś próbę czasu. Bo nie chcialbym doprowadzic do sytuacji, w której będzie Avengers 5, jest nowy zwiastun, a tutaj ktos go wrzuca, bo sie jara Avengers 5, a nie, dlatego że zwiastun jest taki super. Jako autor tematu nie bede sie spinal z tą zasada, ale proponowałbym, żeby zwiastun miał przynajmniej rok. I był to jakiś zwiastun, do którego wracacie sobie regularnie po prostu, zeby go podziwiać i poczuć ciary, jakie w was wywołuje. Tylko nie z sentymentu, bo sentymentu tez tutaj nie lubimy. :P Więc moje dwie propozycje: (Ten drugi pokazał mi Corn, za co do dziś jestem mu wdzieczny <3)

Źródło: forum.film.org.pl

Babylon (2021) - reż. Damien Chazelle

#zrodlo
Jako prawdopodobnie największy fanboj Chazelle'a na tym forum uroczyście rozpoczynam temat ;) "Babylon" opisywane jest jako dotychczas najdroższe przedsięwzięcie w krótkiej dotąd karierze twórcy "Whiplasha". Tematem projektu ma być Hollywood późnych lat 20., XX wieku oraz panująca wówczas rewolucja, kiedy to filmy nieme zostały wyparte przez dźwięk. Brzmi to co prawda, jak kolejna "Deszczowa piosenka" czy "Artysta", ale warto zwrócić szczególną uwagę, że będzie to najprawdopodobniej widowisko kategorii R. Chazelle planuje zasilić obsadę wieloma gwiazdami. Jeśli o to chodzi, to na razie wiadomo tyle, iż najprawdopodobniej znajdą się w niej Emma Stone i Brad Pitt - z czego ten drugi nawet potwierdził swój angaż w trakcie Złotych Globów. Stone ma wcielić się w Clarę Bow - ówczesną seksbombę, która granie w filmach kontynuowała także w erze dźwiękowej. Pitt zagra z kolei inspirowaną Johnem Gilbertem fikcyjną postać aktora, którego kariera się posypała wraz z samym kinem niemym (czyli pewnie rola ala Durjardin w "Artyście"). Zdjęcia mają ruszyć prawdopodobnie tego lata. Budżet będzie się wahał w okolicach 80 do 100 milionów, jednak by i tak był niższy Chazell musiał się pozbyć ze 180-stronicowego scenariusza ponad 30 stron. Na dzieło jednak poczekamy dosyć sporo, bo aż do grudnia 2021. Finansuje Paramount, dla którego razem z "Killers of the Flower Moon" będzie to potencjalny gracz na Oscary 2022. Jak wiecie - uwielbiam Chazelle'a. Facet pomimo, że nie tak dawno skończył 30-tkę, to ma talent reżyserski godny mistrzów kina, a z jego pokolenia to chyba tylko Eggers ma równie piękne oko do strony wizualnej. Jestem ciekaw jak poradzi sobie w łączeniu klimatów lat 20. z R-kowymi oraz kogo jeszcze uda mu się sprowadzić do obsady. Emmę i Brada zawsze ogląda się rewelacyjnie, więc ich udział w projekcie bardzo cieszy. Uzbrajam się zatem w cierpliwość i odliczam do polskiej premiery, czyli gdzieś okolic stycznia/lutego 2022 :P

Źródło: forum.film.org.pl

Jojo Rabbit (2019), reż Taika Waititi


Jojo Rabbit - W "Marriage Story" ScarJo przebiera się za Davida Bowiego z "Let's Dance" i główny 10-letni bohater cały czas przypominał mi ją (w "Jojo" jego matkę) w tym przebraniu, no i na końcu miałem niespodziankę, za którą dałbym spokojnie 10/10. Film trochę słabuje w pierwszej połowie, ale od pewnego ważnego momentu byłem wkuty w ekran. Świetny dzieciak, świetna Żydówka, bardzo dobry Rockwell oraz Scarlett. Sam Waititi jako Adolf pojawia się sporadycznie. 8.5/10.

Źródło: forum.film.org.pl

PLEBISCYT: Najlepsze filmy prawie dekady / drugiej dekady XXI wieku - badanie gruntu


Pamiętacie jeszcze te zajebiste zestawienia, które obecna redakcja tak elegancko spuściła w kiblu, usunęła ze strony głównej, a nawet wymazała z forum wątki z nimi związane? Ktoś chętny do tego wrócić..? Kolokwialnie mówiąc - jebią mnie nowe plebiscyty redakcji, w których zagłosować może każdy bot, czy ziutek który nie ma własnego zdania. Dlatego z chęcią zobaczyłym jak TYLKO forum KMF ocenia filmy minionej dekady. Zasady byłyby proste, takie jak przed laty - podajemy listy 30 ulubionych / najlepszych filmów, gdzie numer jeden otrzymuje 30 punktów, a numer trzydziesty 1 punkt (tak to było?). Wygrywa tytuł, który uzbiera najwyższą liczbę punktów. Jednak zanim zorganizuję taki plebiscyt, muszę zbadać grunt i zadać dwa pytania. 1) Ile osób byłoby chętnych wziąć w nim udział? Bo jeśli zagłosuje tylko 15 osób, to trochę za mało, gucio wyjdzie z podsumowania. 2) Na filmy z jakiego okresu chcecie głosować? Rok 2010 wykorzystano w pierwszym plebiscycie dekad KMF, bo sztywno trzymano się ram "pierwszej dekady XXI wieku". Zostaje nam więc albo powtórzyć ten rok i głosować na filmy z lat 2010-2019, albo zrobić plebiscyt "prawie dekady" z lat 2011-2019, żeby później nie powtarzać sytuacji, gdy przyjdzie na lata dwudzieste XXI wieku. ;) Odpowiedź na drugie pytanie możecie oddać w ankiecie. Jeśli będą chętni, wystartowalibyśmy z głosowaniem 1 marca, tak żeby przez najbliższe 2 m-ce użytkownicy mogli nadrobić interesujące ich tytuły z 2019 oraz powtórzyć sobie ulubione filmy z minionej dekady / nadrobić zaległości. Jeśli ktoś lepiej pamięta zasady obowiązujące przy tamtych plebiscytach, proszę o komentarz / korektę.

Źródło: forum.film.org.pl

Forumowy Top (2019)


Dziś ostatni dzień roku więc chyba można pokusić się o podsumowanie i wybór najlepszych i najgorszych produkcji 2019. Wciąż nie widziałem kilku interesujących mnie tytułów (np. Lighthouse, Ford v Ferrari) więc pewnie za jakiś czas dokonam korekty, no ale na ten moment moje wybory wyglądają tak: [nie rozdzielam kina od telewizji] Tytuł roku: Watchmen Reszta listy alfabetycznie: - Alita: Battle Angel - The Dark Crystal: Age of Resistance - How To Train Your Dragon: The Hidden World - I Lost My Body - The Irishman - The Mandalorian - Mindhunter (S2) - Parasite - Toy Story 4 Wyróżnienia: Dolemite Is My Name, Earthquake Bird, The Highwaymen, I Am Mother, Klaus, The King, Spider-Man: Far From Home Us Alfabetycznie: - Dark Phoenix - Escape Room - Fast & Furious Presents: Hobbs & Shaw - Glass - The Lion King 2.0 - Pokemon: Detective Pikachu - Secret Obsession - Shazam! - The Silence - Velvet Buzzsaw

Źródło: forum.film.org.pl

The Northman (2020) reż. Robert Eggers


Trzeci film Roberta Eggersa, tym razem odchodzący od horroru na rzecz historii o księciu Wikingów (Alexander Skarsgaard), mszczącym się za śmierć ojca. Całość będzie rozgrywać się w X wieku na Islandii. W obsadzie oprócz Skarsgaarda zobaczymy również Nicole Kidman, Willema Dafoe, Anyę Taylor-Joy i Billa Skarsgaarda. Nad scenariuszem wraz z Eggersem pracował islandzki poeta Sjón (najbardziej znany ze współpracy z Björk). Premiera prawdopodobnie pod koniec przyszłego roku, zdjęcia ruszają w marcu w Belfaście. Chociaż nie będę zdziwiony, jeśli się okaże, że zadebiutuje w Cannes w 2021. "The Witch" i "The Lighthouse" bardzo wysoko postawiły poprzeczkę, jednocześnie Eggers udowodnił tym drugim, że jest w stanie sprostać oczekiwaniom i wierzę, że i tym razem da radę to zrobić. Facet mocno pracuje na miano jednego z najlepszch współczesnych reżyserów.

Źródło: forum.film.org.pl

Sekiro - gra roku od From Soft


Najpierw wypociłem (przy moim "talencie" pisarskim) tego posta w temacie Soulsborne, ale jako gra roku i najlepsza gra w jaką do tej pory grałem zasługuje na własny temat nawet gdybyśmy zmienili "Serię Souls i Bloodborne" na "Sekiroborne". Niby oficjalnie Dark Soulsy, Bloodborne i Sekiro to osobne uniwersa, ale osobiście wolę myśleć że wszystkie są ze sobą powiązane. W końcu nieśmiertelność również tu ma swoje źródło w krwi Bogów, a w ukrytym zakończeniu wyruszamy na zachód, skąd pochodzą smoki... No i chętnie bym zobaczył crossover. Dzieląc moją opinię na 4 najważniejsze aspekty (na grafikę wystarczą screeny): _______________________________________________________________________________ Uwielbiam stare samurajskie kino, a dzieła Kobayashiego są w moim ścisłym top wszech czasów. Grając w Sekiro czułem się jak w "Buncie samurajów", czy "Harakiri". Oczywiście to jest nadal gra Soulsborne'owa... chociaż nie, znacznie bliższa Bloodborne, w swej horrorowo-surrealistycznej otoczce, swoją drogą przepięknie wymieszanej z mitologią Buddyzmu. Jednak sercem opowieści (zawierającej odniesienia do prawdziwych historycznych wydarzeń) jest chyląca się ku końcowi wojna zbuntowanego generała z bliżej nieokreślonymi wojskami cesarstwa. I w tej opowieści motywem przewodnim - kodeks honoru, rozdarcie między lojalnością wobec zwierzchnika, a wobec zasad, w tym wypadku Żelaznego Kodeksu Shinobi. Cała fantastyczna podróż służy "tylko" osiągnięciu tego celu, przez co rzadziej mamy okazję podziwiać horrorowy design a'la Bloodborne... który za to w kontraście z pięknem kraju kwitnącej wiśni i zagłębienia w buddyzmie nabiera własnego uroku. I tak dla mnie odpowiednikiem "Hail the nightmare" była buddyjska świątynia, w której mnisi w dążeniu do nirwany (w ich ocenie zdobywanej poprzez nieśmiertelność) składają w ofierze dzieci, na których grobach sadzają później białe kwiaty i kładą dziecięce figurki z wiatraczkami. A brama do krainy śmierci wygląda jak poniżej: _______________________________________________________________________________ Pierwsze intro pokazuje generała Isshin Ashinę u szczytu siły, gdy w zwycięskiej bitwie wyzwala swój klan i podległe mu ziemie z okowów. Gdy zaczynamy grę na tych samych ziemiach 20 lat później, jest on już stary i zmęczony, osłabiony klan oblegają z każdej strony podchodzące pod zamek wojska cesarskie, a jego pretendujący do władzy wnuk porywa pośrodku toczącej się wojny młodego dziedzica, którego przysięgliśmy chronić. Dziedzica boskiej krwi, która według legend jest w stanie zapewnić nieśmiertelność. Jak to w grach From Softu, można przejść całą historię skupiając się głównie na walkach i nie zauważając bogactwa fabuły i postaci, które jest zaszyte w tle. Przewertowałem parę godzin filmów na youtubie opisujących przedstawioną historię i jestem pod wrażeniem pieczołowitości twórców w przemycaniu jej w najmniejszych szczegółach, nawet takich jak pozornie nieistotne, zbierane przez nas przedmioty, albo wystrój wnętrz. Firma jest zresztą japońska i twórcy ukryli również sporo odniesień do historii i mitologii swego kraju, przy czym miałem wrażenie, że podeszli do tematu bardziej osobiście niż w pozostałych grach. Ten - całkiem ciekawy - koncept pozwala w pewnym sensie rozbić grę na dwa gatunki: z jednej strony akcyjniaka z bijatykami dla typu klienta nie poszukującego w grach dramatycznych opowieści z dawką artyzmu, przewijającego cutscenki i podjaranego epickimi walkami. Drugi typ klienta podzieli się na osoby, które docenią urok odkrywania poszlak i składania ich w jedną spójną całość i te, które chciałyby jednak pełnoprawnego crpga, z pełnymi dialogami, retrospekcjami i relacjami budowanymi stopniowo w znacznie większym wymiarze czasu. Twórcy oczywiście musieli się z tego względu oprzeć na minimalizmie, opierającym narrację cutscenek na środkach artystycznego wyrazu i ledwo zauważalnych gestach, nawet zasugerowanych częściowo poza kadrem. Dając tym samym odbiorcy możliwość obudowania pełnego kontekstu jedynie na własnej wyobraźni. Na mnie zadziałało - część postaci pozostała w mej głowie i zastanawiam się nad ich motywacjami, przeszłością i targającymi nimi w kluczowych momentach emocjami. Tych postaci jest na pierwszym planie kilka, a każdą polubiłem. Ba, motywy głównego antagonisty są tak zrozumiałe, że czuję wobec niego tylko współczucie, a wobec tego drugiego, skrytego w cieniu, sympatię przemieszaną na równi z niechęcią. Młody dziedzic nawet w obliczu śmierci podejmujący decyzje, które uznaje za słuszne moralnie z perspektywy władcy. Stary generał, z którym pijemy sake wspominając dawne czasy, będący w każdej ze ścieżek fabularnych naszym finałowym przeciwnikiem - niekoniecznie w tej samej formie. I jego wnuk adoptowany z chłopskiej rodziny, gotów spalić pół świata w obronie "swego" klanu. Przybrany ojciec, shinobi z krwi i kości, uratował nas - sierotę umierającego z głodu na dogorywającym polu wspomnianej bitwy i wychował na swego syna. Młoda lekarka chcąca jedynie obronić swego władcę, klasyczna "waifu", z którą aż żal krzyżować miecze w tej "złej" ścieżce fabularnej (co dobrze oddaje pierwszy utwór w kolejnym punkcie). Japońska subtelność w przedstawianiu i prowadzeniu postaci (których jest oczywiście więcej) działa i każda z postaci budzi - przynajmniej we mnie - emocje. Historia jest piękna w każdej ścieżce którą wybierzemy, a nikt jej nie opowiada tak dobrze jak gość z poniższego kanału: _______________________________________________________________________________ Na poziomie równym Bloodborne. Poniżej dwa, pierwsze z brzegu, dowodzące tego utwory. :) _______________________________________________________________________________ Nie bez powodu sporo ludzi mówi, że to najtrudniejsza gra From Softu. Zamiast mechaniki uników i tłuczenia ciężką bronią najbardziej promowana jest szybka wymiana ciosów oparta na ciągłej ofensywie i zbijaniu ataków wroga w odpowiednim momencie. Oczywiście nie jest to obowiązkowe: samo blokowanie to trzymanie jednego przycisku, co wystarczy w sporej części walk, byle atakować z głową i nie rzucać się samemu na wielu wrogów. Ale przy bossach i minibossach trzeba albo nauczyć się refleksu i wbić do głowy mechanikę walki jak żonglerkę, albo szukać na nich alternatywnych sposobów. Z jednej strony jest ich dużo: lokacje są zrobione tak, żeby niemal do każdego dało się podkraść i zadać cios w plecy (w końcu gramy Shinobi, a nie samurajem), a do tego mamy kilkadziesiąt przedmiotów, kilkadziesiąt broni i kilkadziesiąt technik walki, które w tym pomogą. Od oślepiania wrogów proszkiem czy fajerwerkami, przez ściąganie ich z dystansu szurikenami albo włócznią, zatrucie, podpalenie miotaczem ognia, opętanie magią i napuszczenie na pozostałych... i masy innych sposobów. Każdy przeciwnik ma jakąś słabość, zresztą włącznie z bossami, na których na ogół jest po kilka sposobów, niektóre czynią trudne walki trywialnymi. Z drugiej strony: nie każda walka ma taką prostą drogę na skróty. I ja grając pierwszy raz poszedłem przedwcześnie do jednego bossa... z którym męczyłem się tydzień. Jeszcze nigdy mi się nie zdarzyło w jednej walce zginąć 500 razy, spędzając na ponownych próbach po kilka godzin dziennie. Frustracja olbrzymia, bo gra jest fenomenalna, a to był dla mnie bloker. Z jednej strony walka doprowadzała mnie do jasnej cholery, z drugiej naprawdę chciałem przejść tę grę. Wreszcie mi się udało. Chyba jeszcze nigdy nie miałem takiej satysfakcji z wygranej walki - oczywiście udało mi się na styku, z ułamkiem życia, jakimś fartownym trafem. No i gra znowu stała się prosta i przyjemna... z kolejnymi bossami ginąłem max parę razy, po czym przechodziłem dalej. Aż trafiłem na kolejny bloker i tym razem postanowiłem zacząć grę od nowa, jednak akceptując mechanikę walki i postanawiając spróbować się jej nauczyć. A jak się nauczyłem, to oba powyższe blokery przeszedłem z łatwością - ba, tego pierwszego bossa, z którym męczyłem się tydzień, zlałem w 30 sekund w pierwszej próbie. Po zaakceptowaniu walki na wymianę ciosów i nauczeniu się paru schematów, jakie stosują wrogowie, zaczęła mi sprawiać sporo frajdy. Jest to bardzo dynamiczne i daje momentami wrażenie prawdziwej szermierki. Szczególnie że wykrywanie kolizji w Sekiro stoi na bardzo wysokim poziomie: Przy czym... teoretycznie nie jest to obowiązkowe - do pierwszego bossa poszedłem za wcześnie, a na drugiego też są sposoby prostsze niż nauczenie się szermierki wymyślonej przez From Soft. Ale najwięcej frajdy i najmniej frustracji jest jak się połączy i to i to.

Tagi: Horror
Źródło: forum.film.org.pl

REBELLER | Outlaw Cinema: Czy epa wraca do amerykańskiego kina?


Grupa niezależnych reżyserów, scenarzystów i producentów postanowiła wypiąć się na Hollywood i cofnąć się do źródeł amerykańskiej kinematografii, czyli archetypicznych motywów i historii opiewających losy samotnych mścicieli, wyjętych spod prawa banitów oraz heroicznych jednostek, walczących o przetrwanie w realiach współczesnego pogranicza. Innymi słowy, ludzie ci postanowili wrócić do tego, co uczyniło z amerykańskiego kina zjawisko wyjątkowe w skali świata. Ich pierwszy tytuł - survival "Run Hide Fight" - opowiadać będzie o grupie nastolatków odpierających atak masowych morderców na ogólniak w Teksasie. Zamachowcy chodzą po korytarzach i streamują masakrę, strzelając do bezbronnych uczniów i nauczycieli, którzy będą zmuszeni podjąć z nimi walkę na śmierć i życie! Premiera w przyszłym roku. Wszyscy hollywoodzcy producenci zrezygnowali z finansowania tego przedsięwzięcia. Projekt uratował dopiero Dallas Sonnier (w przeszłości regularnie wykładał kasę na filmy Craiga Zahlera). Czym jest Outlaw Cinema możecie posłuchać tu:

Tagi: Hollywood
Źródło: forum.film.org.pl

VFW (2019) reż. Joe Begos


Ekipa weteranów wojennych i gang narko-patusów zetrze się w walce na śmierć i życie, a miejscem napierdalanki będzie tytułowy bar. Reżyseruje Joe Begos, który w tym roku dał się poznać dzięki świetnemu "Bliss". W obsadzie m.in: Stephen Lang, William Sadler, Fred Williamson i David Patrick Kelly. Trailer przywodzi na myśl klasykę gatunku, czyli "Wojowników" Hilla, "Atak na posterunek" Carpentera oraz trochę nowszy, ale już obrośnięty kultem "Green Room". Dorzucić do tego fajną dla oka stylówę i obsadę złożoną z zasłużonych dla kina dinozaurów i mamy kandydata na b-klasowca roku. Premiera (takze internetowa) 20 lutego.

Tagi: Premiery
Źródło: forum.film.org.pl

The Farewell [2019, A24]


Naprawdę solidne kino, które pomimo różnic kulturowych zdaje się być całkiem uniwersalną opowieścią o obawach i próbie pogodzenia się z utratą bliskiej osoby. Całość jest strasznie naturalna, a sceny, w których cała rodzina spotyka się przy stole czy przygotowuje się do wesela są naprawdę urocze, często okraszone subtelnym humorem. Słodko-gorzka historia, prosta, ale sporo w niej emocji i szczerości. Dialogi są autentyczne, a chemia pomiędzy Awkwafiną, a odtwórczynią roli babci po prostu bije z ekranu. Naprawdę jestem zaskoczony, jak bardzo podszedł mi ten film i wielka szkoda, że Lulu Wang trafiła akurat na rok Bonga. Ogólnie miałem dać 7/10, ale plusuje bardzo mocno potężnym finałem. Ostatecznie daję 8/10 :)

Źródło: forum.film.org.pl

Marriage Story (Netflix, 2019) - reż. Noah Baumbach


O tym filmie zostało już napisane trochę w temacie o mini-recenzjach, ale po seansie stwierdziłem, że zdecydowanie zasługuje on na własny temat. Jeden z lepszych dramatów dekady. Osobiście też jeden z tych nielicznych przypadków, gdy film tak wciąga, że patrząc na zegarek przy wyjściu z kina nachodzi dziwota, że się siedziało na sali aż 2,5 h. Jestem pod wrażeniem z jaką subtelnością i bez popadania w tanie emocjonalne porno Baumbach podchodzi do tematu. Niczyjej strony się tu nie faworyzuje, widzi się za to dwójkę zwykłych ludzi, których łączył niegdyś związek małżeński, a teraz czują potrzebę zakończenia tego wszystkiego. Wydają się być oni tak autentycznie napisani, że da się w nich oraz ich motywacje uwierzyć od pierwszej do ostatniej minuty. Wyraźnie widać, że oni mają dobre intencje i zależy im na pozostaniu w dobrych relacjach, ale "pewne czynniki" tego nie ułatwiają... Jeśli chodzi o aktorstwo... Scarlett dynamit - w każdej scenie udowadnia swą znakomitość, ale Driver to już pocisk nuklearny. Oficjalnie potwierdzenie, że oto przed nami rodzi się aktor wybitny i każdy kto wciąż się chichra z Kylo Rena powinien miec obowiązek zobaczenia tej roli. To ile ten facet wyciska z siebie emocji bez redmayne'owsko-streepowego szarżu to istny geniusz. Kiedy ostatnio widziałem tak dobrą grę twarzą, tego sobie nie przypomnę... Jeśli odbierze statuetkę sprzed nosa Phoenixowi, to absolutnie nie będę wybrzydzał. Dużo się też o oscarowych szansach Dern mówi i owszem, bo służy tu jako fajny i całkiem sympatyczny drugi plan, ale szczerze - w jej przypadku, to czegoś mi tam troszeczkę zabrakło do Oscara. Wiele też daje muzyka Randy'ego Newmana. Myślałem, że poza sequelami Pixara to nikt dziadka już nie zatrudnia, a przez cały czas, miałem skojarzenia z "Toy Story". xD Nawet jeśli facet trochę działa od dłuższego czasu na podobnej nucie, to tego typu muzyczka naprawdę potrafii dodać uroku. 8/10 z potencjałem na 9. Z dotychczasowych dzieł Baumbacha widziałem wcześniej jedynie "Frances Ha", które bardzo mi się podobało i obiecałem sobie wtedy, że trochę ponadrabiam jeśli chodzi o twórczość tego nowojorczyka. Teraz "Marriage Story" posłużyło u mnie za przypomnienie :)

Źródło: forum.film.org.pl

Venom 2 (2020)


Pomyślałem, że można byłoby jednak rozdzielić tematy, jeśli nie, to stosowny moderator pstryknie palcami. Po ogromnym sukcesie kasowym Venoma (856 mln$ z całego świata przy 100 mln$ budżetu) kwestią czasu było ogłoszenie kontynuacji. Aktorzy, początkowo obrażeni na ten film czemu dawali wyraz w kampanii reklamowej, szybko zostali zmuszeni do przejrzenia papierów i zameldowania się na planie w listopadzie tego roku. Ruben Fleischer tłumaczy swoją absencję zmęczeniem ostatnich dwóch lat, gdzie praktycznie z tygodniową przerwą pracował nad pierwszym Venomem i drugim Zombielandem, ale nawet średnio zorientowany w realiach Hollywood odbiorca może dojść do wniosku, że głowa reżysera była potrzebną ofiarą po tzw. kiepskim przyjęciu artystycznym. Padło na Andy'ego Serkisa, tego Serkisa którego Breathe z Garfieldem przeszedł bez choćby odrobiny westchnień ze strony urzeczonych widzów i którego Księgę Dżungli udało się opchnąć w czasach największej, netflixowej rozrzutności. Ciężko powiedzieć na co liczą producenci, szybka data premiery (2 października 2020) raczej nie wskazuje na chęć dopieszczenia efektów specjalnych i skorzystania z wiadomego doświadczenia reżysera przy motion, albo nawet e-motion capture, jego dotychczasowe dokonania za kamerą nie przekonują. Pewnie liczą po prostu na odrobinę gollumowego szaleństwa jakie ma w sobie ten twórca. Dotychczas nie wiadomo jak Cezar zamierza pogodzić pracę reżyserską z rolą Alfreda w powstającym w podobnym czasie Batmanie Reevesa, ale można założyć, że Venom 2 powstanie w tempie równie szybkim co pierwsza część (koniec października-koniec stycznia), czyli zdjęcia powinny zakończyć się pod koniec lutego, tak aby Serkis miał czas na wskoczenie w smoking i zbudowanie odrobiny chemii z Robertem Pattinsonem. W obsadzie pojawią się Tom Hardy (miejmy nadzieję na tych samych dopalaczach), Woody Harrelson (miejmy nadzieję z innym fryzjerem), Michelle Williams (akurat lubię ją nawet w mało przekonujących długich włosach, niech fryzjer zostanie) i Naomie Harris (tutaj w roli obłąkanej Shriek znanej z Maximum Carnage, więc pewnie nie ma co liczyć nawet na szampon). Innych nazwisk brak nawet w plotkach, może tyle starczyło na pierwszy tydzień zdjęć. Jest też zdjęcie z planu, przedstawiające miny pierwszych widzów kontynuacji:

Źródło: forum.film.org.pl

Dzika droga / Wild (2014)


czyli coś jakby prawie Into The Wild II. Oparte na historii Cheryl Strayed, która po śmierci matki się dość konkretnie stacza w narkotyki i przypadkowy seks, a sposobem na naprawienie życia ma być przejście 1100 mil przez . Wiele jest tu podobieństw do wspomnianego filmu Penna, choć i sporo różnic. Jest też trochę niezłej muzyki, choć stosowanej głównie do flashbacków przedstawiających życie bohaterki. W roli głównej Reese Witherspoon "trochę" starsza od odtwarzanej postaci, ale nie licząc niektórych flashbacków raczej w niczym to nie przeszkadza. W roli matki Laura Dern. Do Into The Wild jednak sporo brakuje, ale jak ktoś lubi takie klimaty, warto się zapoznać. 7/10 PS. dobra pierwsza scena, jako że sporo chodzę po górach, od razu się wczułem w sytuację. I trochę muzyki:

Źródło: forum.film.org.pl

The Falcon and the Winter Soldier (2020) serial Disney+


Pierwszy z zapowiedzianych seriali Marvel Studios. Ma się składać z 6 odcinków. Premiera jesień 2020. W głównych rolach wystąpią Anthony Mackie i Sebastian Stan. Do obsady powrócą także Daniel Bruhl i Emily VanCamp, którzy w MCU są znani jako Baron Zemo i Sharon Carter. Ponadto Wyatt Russell, który wcieli się w postać Johna Walkera, który znany jest także jako U.S. Agent. Scenariusz: Malcolm Spellman. Reżyseria: Kari Skogland. Za produkcję odpowiada oczywiście Kevin Feige. Budżet serialu: 150 milionów dolarów.

Tagi: Disney
Źródło: forum.film.org.pl

Long Day's Journey Into Night (2018) reż. Gan Bi


Chińsko-francuska produkcja, będąca znakomitym połączeniem slow cinema, neo-noir i lynchowskich klimatów (najbardziej narzucającym się skojarzeniem jest IMO Mulholland Drive). Film zrobiony z pasji do kina i snucia opowieści i widać to praktycznie w każdej jego sekundzie. Fabuła stanowi swego rodzaju układankę, w której roi się od eliptycznego montażu, retrospekcji i nielinearnej narracji, porusza motyw ulotności wspomnień i selektywnego postrzegania własnej przeszłości, dochodzą do tego wyjęte z czarnego kina archetypy postaci i wątków, spojone w całość sennym, odrealnionym klimatem; przez większosć filmu bohater zdaje się wciąż balansować na granicy jawy i snu, a reżyser wcale nie pomaga odróżnić jednego od drugiego. Sporo tutaj gry z widzem, śledzenie historii stanowi nie lada wyzwanie, nie tylko ze względu na powolne (acz hipnotyzujące) tempo, ale też sporą ilość ujęć i informacji pojawiających się niejako mimochodem, które trzeba zapamiętać, żeby potem należycie zinterpretować i zrozumieć te ważniejsze sceny i motywy. I uwierzcie mi, poskladanie tego wszystkiego w całosć sprawia ogromną satysfakcje - oczywiście jeśli ktoś kupi konwencję i da się wciągnąć w ten świat i tę historię. Na osobny akapit zasługują zdjęcia, jedna z głównych gwiazd filmu. To co wyprawia się tutaj z kamerą, zwłaszcza w drugiej połowie, to poziom, na który do tej pory wchodzilii nieliczni. Mamy tutaj do czynienia z majstersztykiem - cala druga godzina filmu jest nakręcona jednym ujęciem - który stanowi nie tylko techniczną popisówę i pokaz idealnej współpracy pomiędzy reżyserem a operatorem (a nawet operatorami, bo było ich łącznie trzech, a całość kręcono 7 razy, zanim Bi uznał efekt za zadowalajacy), ale również ważny i w pełni uzasadniony środek stylistyczny, który idzie w parze z fabułą i jest jej naturalnym rozwinięciem. Efekt jest naprawdę fantastyczny, zwłaszcza że całej sekwencji towarzyszy wyjatkowo sugestywny, mocno oniryczny klimat. Film w kinach byl puszczany w 3D i zazdroszcze kazdemu, kto miał okazje obejrzeć go w ten sposób, bo na duzym ekranie musiało się to prezentować obłędnie. W każdym razie polecam, jak ktoś lubi kino ambitne i nietuzinkowe, które jednak przy calej swojej otoczce nie odpływa w żadne artystowskie odpały i serwuje tak naprawdę dość konkretną, choć osobliwie opowiedzianą, obfitą w ciekawe przemyślenia, nastrojową i wciągajacą historię, okraszoną do tego wizualną maestrią. Dla mnie to, obok "Mistrza" i "Fury Road", najlepszy film obecnej dekady.

Źródło: forum.film.org.pl

Mank (Netflix, 2020)


Po zaskakująco długiej nieobecności w kinie David Fincher odkurza scenariusz swego ś.p. ojca i kręci biopic o Hermanie J. Mankiewiczu - jednym z najważniejszych scenarzystów, jacy kiedykolwiek chodzili po Hollywood i człowieku stojącemu m.in. za skryptem do "Obywatela Kane'a". Jeśli dobrze rozumieć - film ma zrelacjonować chociażby jego konflikt z Orsonem Wellesem, który chciał podobno zgarnąć całe zasługi za scenariusz dla siebie. Główną rolę gra Gary Oldman - tu z góry można się spodziewać kolejnej wielkiej roli, która pewnie będzie jednym z poważniejszych kandydatów do aktorskiego Oscara 2021. Na drugim planie są natomiast obsadzeni m.in. Amanda Seyfried, Lily Collins, Charles Dance, Joseph Cross, Tuppence Middleton, Arliss Howard czy Tom Burke w roli Wellesa. Pieniądze wykłada Netflix, stuknięcie pierwszego klapsa miało miejsce parę dni temu i co ciekawe - film jest kręcony w czerni i bieli. Jako, że też lubię filmy Finchera to czekam. Osobiście liczę po cichu, że podobnie jak w przypadku "Romy" i "The Irishmana" trafi się nam jakaś niewielka dystrybucja kinowa. Czarno-białe klimaty Hollywoodu od Finchera brzmią oczywiście kusząco i nie zapominajmy, że w kinie chyba robi się powoli wokół tego światka jakaś moda. W tym roku Tarantino dał nam "Once Upon a Time in Hollywood", a jeśli wszystko dobrze pójdzie to powinniśmy się spodziewać także rozpoczęcia prac nad "Babylonem" Chazelle'a. Oczywiście jestem też ciekaw Oldmana - jak chyba każdy uwielbiam tego aktora. Co prawda, mało podobny wydaje się być do prawdziwego Mankiewicza, no ale skoro sprawdził się jako Churchill... Tak czy siak -  czekam na wspólny efekt współpracy z Fincherem. Reszta obsady też wydaje się być całkiem okey. Tymczasem na Instagramie można zobaczyć już pierwszy rzut na plan filmowy:

Źródło: forum.film.org.pl

Plebiscyt - najlepszy Terminator


zainspirował mnie do zorganizowania małej zabawy. Czas chyba odpowiedni, bo Terminator jest akurat gorącym tematem na forum. Wybieramy najlepsze kinowe produkcje tej serii. Zasady są proste. Film, którego umieścicie na pierwszym miejscu otrzymuje 6 pkt. a ten, którego na ostatnim 1 pkt. (2 pkt. jeśli widzieliście tylko pięć Terminatorów, itd.). Jeśli chcecie, możecie podawać również wasze oceny. Wszystko zliczę gdy w temacie zagłosuje co najmniej 20 użytkowników. Jeśli po X latach dojdzie kolejna duża ilość, mogę podliczyć ponownie. Moje głosy. 1. (10/10) 2. (10/10) 3. (7/10) 4. (5/10) 5. (4/10) 6. (2/10) Dodaję również ankietę. Nie, nie pytam, która część według was jest najlepsza, bo domyślam się, że po jakieś 49% zdobyłyby T1 i T2, a pozostałe 2% może któryś z późniejszych sequeli (z tego co pamiętam Martinipl najbardziej lubi T3). W ankiecie wybieramy najlepszą kontynuację dylogii Camerona (w tym , który niby kontynuacją nie jest, ale przez twórców i samego Camerona był nazywany nowym "trzecim filmem serii" oraz alternatywne show T2 3-D z 1996 roku).

Tagi: Doda
Źródło: forum.film.org.pl

Darmowa muzyka do projektów filmowych


Cześć, jestem kompozytorem i ostatnio postanowiłem wydać trochę mojej muzyki na darmowych licencjach. Muzyka może być użyta w każdym projekcie wliczając w to również te komercyjne. Link do kanału: PS na razie jest głównie smutna, orkiestrowa muzyka, ale będzie się to zmieniało wraz z pojawianiem się nowych kompozycji. Dzięki i powodzenia z waszymi projektami!

Źródło: forum.film.org.pl

The Invisible Man (2020) reż. Leigh Whannell


Po kasowej i artystycznej porażce "Mumii", wytwórnia Universal na razie wstrzymała się z kolejnymi produkcjami w ramach Dark Universe. Razem ze studiem Blumhouse postanowiła jednak zrealizować serię autorskich projektów, luźno wpisujących się w znany miłośnikom horrorów świat. Pierwszym z nich jest "The Invisible Man" inspirowany powieścią Herberta George’a Wellsa. W tytułowego "Niewidzialnego człowieka" wcieli się Oliver Jackson-Cohen. W obsadzie są także Elisabeth Moss i Aldis Hodge. Reżyserem jest twórca bardzo dobrze przyjętego "Upgrade" - Leigh Whannell. Premiera w lutym 2020.

Źródło: forum.film.org.pl

His Dark Materials (BBC / HBO, 2019-)


Książki Pullmana łączą ze sobą wiele gatunków i motywów - mamy tu sporo science-fiction (zwłaszcza w temacie alternatywnych wszechświatów), fantasy (magia, czarownice). Do tego dochodzą kluczowe elementy najprostszego dramatu rodzinnego oraz historii o dojrzewaniu. Trylogia najbardziej zasłynęła jednak kontrowersyjnym w niektórych kręgach poruszaniem tematów religiji katolickiego oraz wieloma bardzo negatywnymi zwrotami bezpośrednio do Kościoła.  Mnie osobiście najbardziej zawsze fascynował sam świat, rewelacyjnie wykreowany przez autora, rewelacyjne opisy oraz postaci drugoplanowe. Problemem jest postać protagonistki i momentami tragiczne dialogi przez co teraz czyta się to fragmentami trudno, na szczęście twórcy serialu to akurat mogą poprawić. Serial ma nakręcone już dwa sezony, każdy po 8 odcinków. HBO i BBC wpakowały w ten projekt wielkie pieniądze, serial ma być jednym z następców GoT. Ekipa jest duża i ciekawa - showrunnerem został Jack Thorne. Za reżyserie pierwszych dwóch odcinków oraz produkcje odpowiada Tom Hooper a kolejnymi epizodami zajęli się m.in Otto Bathurst (Peaky Blinders) czy Jamie Childs ("Doctor Who"). Muzyke skomponował Lorne Balfe, operatorów serial ma kilka, ale odcinki z Hooperem (te jakby nie patrzeć najważniejsze dla ostatecznego wizualnego kształtu serialu) nakręcił Justin Brown ("The End of the F***ing World").  Obsada jest oczywiście świetna i bardzo ciekawa: główną bohaterke gra Dafne Keen i partnerują jej Andrew Scott, Ian Peck, James McAvoy, Ruth Wilson, Ruta Gedmintas, Frank Bourke, Lin Manuel Miranda, James Cosmo, Ariyon Bakare, Clarke Peters  a w rolach głosowych usłyszymy - Davida Sucheta, Helene McCrory, Joe Tandberga czy Kita Connora (śpiewająca młodsza wersja Eltona z "Rocketmana").  Czekam. O serialu na pewno będzie głośno i będzie o czym dyskutować. Licze na zachowanie klimatu książek, ewentualny rozwój takich bohaterów jak Lord Asriel i poważne zmiany w zachowaniu głównej bohaterki :P 

Tagi: HBO
Źródło: forum.film.org.pl

The Nightingale (2018) reż. Jennifer Kent


Nowe dziełko twórczyni "Babadooka". Tym razem zrezygnowała z horroru (chociaż jego elementy pojawiają się i tutaj) na rzecz mocno osadzonego w realiach XIX-wiecznej Tasmanii westernowego kina zemsty, z kobietą i Aborygenem w rolach głównych. Historia jest prosta, ale konkretna - kiedy brytyjscy oficerowie najpierw ją gwałcą, a potem mordują na oczach młodej Irlandki jej męża i dziecko, ta postanawia ruszyć ich tropem i wymierzyć sprawiedliwość. A jako że czeka ją przeprawa przez tasmańską głuszę, wynajmuje w roli przewodnika czarnoskórego Billy'ego. Film mocny, poruszający i depresyjny. Nieco meandrujący w trzecim akcie, być może niepotrzebnie spowalniając wtedy akcję, przez co traci trochę na intensywności, ale koniec końców satysfakcjonujący, z pięknym zakończeniem. Dosadny w obrazie epoki (akcja toczy się na ogarniętej "czarną wojną" Ziemi van Diemena i reżyserka nie rezygnuje z żadnej okazji, żeby to podkreślić), nie cofajacy się z kamerą przed okrucieństwem, surowy i realistyczny w jego ukazywaniu, mocno zyskujący na historycznym kontekście. Bohaterowie są odmalowani grubą, acz przekonująca kreską, ich wzajemna, kształtująca się na przestrzeni fabuły relacja to jeden z najmnocniejszych punktów historii. Podobnie ma się rzecz z antagonistami - jak na dobre kino zemsty przystało, niemal od początku życzy im się śmierci w męczarniach. Na wzmiankę zasługuje też miejsce akcji - tasmańska dżungla to w filmie ponure i niebezpieczne miejsce, w którym łatwo się zgubić i umrzeć z głodu, wypełnione zarówno przez pozbawionych skrupułów kolonialistów, jak i broniących się przed ekspansją tubylców. Całość świetnie wyreżyserowana i sfotografowana - za zdjęcia, podobnie jak w przypadku poprzedniego filmu Kent, odpowiedzialny jest Polak, Radosław Ładczuk, a film jest sfilmowany w tym samym AR, co chociażby "Zimna wojna" i wygląda znakomicie. Grająca główną rolę Aisling Franciosi przykuwa uwagę od samego początku, a partnerujący jej, debiutujący na dużym ekranie Baykali Ganambarr, świetnie ją uzupełnia. Na drugim planie pojawia się też Damon Herriman, grający prawą rękę głównego "złego". Film Kent stanowi mocny głos na temat ludobójstwa, jakie dokonywało się ówczesnie na tasmańskiej wyspie (szacuje się, że "czarna wojna" pochłonęła życie ponad 90% tubylców) i jeśli sie nie mylę, jest jedną z niewielu produkcji, które w ogóle poruszyły ten aspekt historii kolonializmu, a także roli kobiet i członków tamtejszych kolonii karnych i tego, jak byli traktowani przez reprezentowane przez wojsko i oficjeli Imperium Brytyjskie. A że robi to przez pryzmat czerpiącego z rewizjonistycznych westernów kina zemsty, to pozostaje tylko pokiwać głową z uznaniem. Polecam, niewiele widziałem w tym roku lepszych filmów.

Tagi: Horror
Źródło: forum.film.org.pl

PRIMAL (Adult Swim, 2019-) reż. Genndy Tartakovsky


Jak tylko zobaczyłem zajawki wiedziałem, że muszę się zabrać za ten serial. Były ku temu trzy powody: 1. Kreska - Tartakovsky to cholernie specyficzny twórca, a jego styl bardzo mi odpowiada. Niby toporny, surowy, a jednak na swój sposób piękny 2. Tematyka - uwielbiam dinozaury, uwielbiam prehistorię i survival. 3 Brutalność - zajawki sugerowały coś dla dorosłych. Dostałem to wszystko i o wiele, wiele więcej! A to wszystko w zaledwie 5 odcinkach po 30 minut każdy! Czego tam nie ma? Jest dramatyzm (odcinki 1, 3 i 5), jest humor (odcinki 2 i 5), jest horror (odcinek 4), jest gore (odcinek 5) i są też momenty zadumy i chwila na przemyślenia (odcinek 3). Są świetni główni bohaterowie (o ile można tak powiedzieć), przepiękna animacja i muzyka która to wszystko podkreśla. Jedyne czego brakuje to dialogi ;) ale to akurat nie jest wada. Świetna rzecz o dosyć osobowej relacji z tragedią i humorem w tle. Bardzo polecam i mam nadzieję, że na 1 sezonie się nie skończy (chociaż końcówka pozostawia z ... a sami zobaczcie ;)). Niesamowite jak wiele emocji można wywołać tak prostą kreską, zbliżeniami i grą światłem. Ode mnie 10/10

Tagi: Horror
Źródło: forum.film.org.pl

Na co do kina w 2020/ Najbardziej oczekiwane premiery roku 2020


Niebawem listopad i raptem 2 miesiące do końca roku. Postanowiłem więc, że założę temat. Kontynuuje przy tym to co zrobił Jubas rok temu, dałem taką nazwę, żeby nie ograniczać się tylko do premier kinowych. Zrobiłem też listę pomocniczą. Jeśli o mnie chodzi, to jakoś nie czuję tego roku 2020 :( Na tej liście niby 63 pozycje, ale oczekiwania co do większości raczej średnie.  Czekam głównie na te Netfliy:  Mank Blonde Army of the Dead. Z kinówek jak na razie tylko: DIUNA i Venom 2 (z tym, że akurat tutaj może się to zmienić po zwiastunach)

Tagi: Premiery
Źródło: forum.film.org.pl

Rotten (Netflix)


Zobaczyłem dopiero trzy odcinki: o jedzeniu z marihuany, o rybach, o winach i jestem bardzo ukontentowany, bo raz, że bardzo interesuje mnie tematyka, dwa, że póki co wydaje się to być zrobione uczciwie, czyli narrator nie staje po niczyjej stronie, a prawo głosu dostają (zazwyczaj) wszyscy uczestnicy konfliktu, nawet jeśli gadają głupoty to i tak uważam za bardzo wartościowe ich posłuchać.  W każdym razie o ile odcinek o maryśce jest raczej o problemach technicznych, które branża najpewniej szybko zlikwiduje i o znikomym zagrożeniu zdrowotnym, więc w sumie nic szczególnie alarmującego, tak ten o dorszu i francuskich winach znakomicie portretują obecne czasy globalizacji i (przesadnego)konsumpcjonizmu. Pokazują właściwie dwie strony tej samej monety: oceany zostały zbytnio wyeksploatowane, ryb brakuje, więc różne środowiska w lepszy lub gorszy sposób próbują ograniczać połów, co oczywiście generuje napięcia, bo przecież gdzieś indziej na świecie dalej można łowić do woli, a poza tym sposób ograniczania zawsze dla kogoś będzie nieuczciwy, z drugiej strony wina na świecie robi się coraz więcej, jest coraz tańsze, a Francja nie jest już krajem w którym pije się na okrągło, więc tradycyjne regiony, które nie zdołały wyrobić sobie marki lub ściąć kosztów są pod presją zagranicznej, tańszej konkurencji. Trudno tutaj znaleźć winnego, po prostu na światowym, otwartym (powiedzmy) rynku jedni zyskują, drudzy tracą i własnie o tych drugi jest ten serial: o ludziach, którym globalne zmiany kompletnie zmieniły życie i z tą zmianą jest się im ciężko pogodzić oraz o tym, że nawet słuszne z globalnej perspektywy działania, powodują wielkie koszty u pojedynczych rodzin. Serial fajnie prowokuje do myślenia, oceniania czy lepiej było, czy jest, no bo jak zestawić narzekania Langwedockiego winiarza-pasjonata z dziada pradziada, że kiedyś to było dobrze jak cała Francja piła codziennie ich wina, a teraz to nawet Chińczycy robią hektolitry wina i zalewają świat, z wypowiedzią zadowolonej robotnicy z Ningxia, która przyznaje, że wina nie pija, ma je w dupie, ale dzięki jego produkcji mogła wydostać się ze skrajnej biedy?

Tagi: Netflix
Źródło: forum.film.org.pl

The Devil All the Time (2020) reż. Antonio Campos


Ekranizacja znakomitej powieści Donalda Raya Pollocka, wydanej w Polsce jako "Diabeł wcielony". Reżyserem i współtwórcą scenariusza jest Antonio Camnpos, twórca świetnie przyjętej kilka lat temu biografii "Christine", gdzie rolę życia zagrała Rebecca Hall. Tym razem do współpracy zaprosił chyba połowę młodych zdolnych z Hollywood, bo w filmie pojawią się Bill Skarsgaard, Tom Holland, Robert Pattinson, Sebastian Stan, Mia Wasikowska, Riley Keough, a także Haley Bennett, Harry Melling i Jason Clarke. Opis fabuły za lubimyczytać.pl Premiera w przyszłym roku na Netfliksie. Oficjalnej daty jeszcze nie ma. Książkę polecam, bo to kawał znakomicie napisanej, mocnej, brudnej literatury. Mam nadzieję, że Campos dał radę uchwycić jej specyfikę i klimat, bo to będzie polowa sukcesu. Casting IMO naprawdę dobry, moze tylko Skarsgaarda zastąpiłbym starszym bratem, bo pasowałby jeszcze lepiej, poza tym bez zastrzeżeń. Mocno trzymam kciuki, żeby to nie był kolejny Netfliksowy średniak. Potencjał olbrzymi.

Źródło: forum.film.org.pl

Making Waves (2004) Robienie fal


Witam serdecznie i zwracam się zarazem z prośbą o pomoc.. Od bardzo długiego czasu poszukuje filmu Making Waves 2004 w polskiej wersji językowej. Kiedys bardzo dawno temu oglądałem ten film w TV. Z racji tego iż jestem radiowcem bardzo chciałbym posiadać ten film w swoich zbiorach. Bardzo mało jest filmów o tej tematyce a ten wyjątkowo fajnie i pozytywnie przedstawia Nas radioamatorów. Z góry bardzo dziękuję za pomoc.

Tagi: Polsat
Źródło: forum.film.org.pl

The Marvelous Mrs. Maisel (Amazon)


Dobra, czas założyć ten wątek. W końcu mowa o najlepszym serialu Amazona :) Pojawił się teaser 3. sezonu Pani Maisel wraca 6 grudnia! Jakby ktoś z posiadających takie moce przeniósł posty z tematu o epizodach byłoby super. Trochę o tym serialu zostało tam napisane :)

Tagi: Amazon
Źródło: forum.film.org.pl

No Time To Die (2020)


No już zlituję się i założę ten temat, bo właśnie ogłoszono oficjalny tytuł. Daniel Craig być może po raz ostatni, a na pewno kolejny raz niepotrzebnie powraca w roli Jamesa Bonda. Reżyserem Cary Fukunaga najbardziej znany ze swojego serialu True Detective i jako ten który obraził się na klauna Pennywise'a. W obsadzie: Rami Malek jako wróg, Christoph Waltz jako jeszcze większy wróg, Léa Seydoux jako piękność i Ana de Armas jako jeszcze większa piękność. Premiera 2 kwietnia 2020. Tutaj pierwszy teaser:

Źródło: forum.film.org.pl

reklama


reklama

Motoryzacja   Filmy   Finanse   Gry (eng)   Wiadomości (Strona główna)   Kobieta   Komputery   Wiadomości (eng)   Plotek   Turystyka   Praca   Sport
Kontakt z nami